Kultura
Tegoroczne filmy, które 'muszę' obejrzeć!
7.5.13
Rzadko chodzę do kina, ale strasznie jestem zakręcona na punkcie filmów. Zazwyczaj wsiąkam w fabułę i podczas seansu zaczynam oddychać filmowym powietrzem. Nie jestem koneserką i nie próbuję walczyć z mainstreamem, nie krytykuję filmów za "komercyjność" ani za "niszowość", jeśli coś śmierdzi Hollywoodem na kilometr nie trzymam się od tego z daleka dla zasady i nie biegam za trendami. Jestem zwykłym konsumentem w tej kwestii, chociaż znam historię kina i wiem trochę na temat kinematografii, jej zasadach, technikach filmowania itp. (studiowało się kulturoznawstwo, trochę to zobowiązuje ^^)
W kwestii filmów jestem wierna tylko i wyłącznie swoim emocjom - albo film mnie: wzrusza, zapiera dech w piersi, podnieca, przeraża, smuci, skłania do przemyśleń i wtedy uznaję go za "całkiem dobry", albo po prostu mnie nuży, wtedy staram się zapomnieć o tej filmowej porażce.
Niedługo trzeci raz podejdę do Hobbita, bo pierwsze dwa razy uśpiły mojego Męża, a mnie już zaczynały przymykać się oczy (a ja nie usypiam na filmach! never ever - choć wyjątkiem jest pierwsza część Zmierzchu xD) i jestem niezmiernie rozgoryczona tym faktem, bo jako osoba doszczętnie zakochana we Władcy Pierścieni i uwielbiająca książkę o Hobbicie miałam pewne oczekiwania, a pierwsze 40 minut filmu najnormalniej w świecie mnie zirytowało.
W tym roku szykuje się sporo premier filmów, które chcę zobaczyć. Nałogowo oglądam trailery, które jeśli przekonają mnie do filmu, nie mam potrzeby czytać opisu (i absolutnie nie chodzi mi tutaj o zawarcie w trailerze streszczenia fabuły jak to niejednokrotnie bywa), po prostu pragnę ten obraz zobaczyć i koniec.
Przed Wami moje małe zestawienie tych tytułów, które mi się w tym roku marzą:
1. Elizjum
Skończyła się era, kiedy kinematografia skłaniała się ku przeszłości. Teraz wszyscy wybiegają w przyszłość, wysyłają bohaterów w kosmos albo spuszczają na ziemię apokalipsę. Elizjum spełnia wszystkie trzy warunki i wiem, wiem - historia jakich tysiące ostatnio, ale chcę obejrzeć z kilku względów:
Po pierwsze - stacja "Elizjum" strasznie kojarzy mi się z Mass Effectową Cytadelą (jeśli ktoś jeszcze nie wie - jestem wielką fanką trylogii Mass Effect i generalnie nie polecam zaczynać ze mną tematu tej gry, bo odpływam i mogę o niej gadać dniami i nocami wtedy).
Po drugie - reżyserem jest gość od Dystryktu 9, który mnie osobiście się podobał (może trochę poza końcówką, która wyszła trochę "typowo") i uważam, że określanie tego filmu mianem "zakały s-f" a jego reżysera "niszczycielem kina s-f" jest trochę nie w porządku.
Po trzecie - czuję w kościach, że będzie epicko, a to kocham najbardziej! Trochę patosu jeszcze nikomu nie zaszkodziło, a ja ubóstwiam wręcz epickie walki, epickie umieranie, epickie poświęcenia i takie tam.
2. After Earth
Kolejny film, który wysyła w kosmos, a na ziemię apokalipsę. No i znów Will Smith jest prawie jedynym człowiekiem na ziemi, tym razem jednak wziął ze sobą syna. Znów czuję, że będzie epicko, w tym wypadku możliwe nawet, że epicko do zarzygania, ale mnie to przecież nie przeszkadza ;)
3. Igrzyska Śmierci: W pierścieniu ognia.
Część druga Igrzysk Śmierci nie może przejść mi koło nosa. Pierwsza część mi się podobała, uważam że był to dobrze wyważony film, nie było w nim przesady na mój gust. Nie będę porównywać tych filmów z książkami, bo ich nie czytałam (może kiedyś w końcu się za to wezmę), ale uważam, że jest to dzieło spójne i warto obejrzeć drugą część. Może i jest to film z kategorii tych "młodzieżowych", ale w końcu nie jestem taka stara, żeby nie móc się jeszcze w tą kategorię wpisać ;) Z resztą, zwyczajnie ciekawi mnie to, co będzie dalej!
4. Only God Forgives
To pozycja dla mnie trochę abstrakcyjna. W ogóle nie wiem, o czym jest ten film, bo nie przeczytałam jego opisu, ale trailer mnie tak zaintrygował, że nie odpuszczę sobie go tak łatwo. Ufam Goslingowi tej kwestii, bo ostatnimi czasy wdarł się na czołową listę moich ulubionych aktorów (a pamiętam gościa jak grał jeszcze w serialu "Na fali". To były czasy!). Może fabuła będzie niebanalna, zaciekawi mnie i obejrzę ten film z zapartym tchem, a może wręcz przeciwnie - będę rozgoryczona swoim złym wyborem. Nieważne. Jestem zaintrygowana tym filmem.
5. Drugie oblicze
Znów Gosling. Niestety w Polsce panuje zwyczaj pewne filmy wypuszczać do kin pół roku, a nawet rok po światowej premierze. I jak tu nie mówić, że jesteśmy "sto lat za murzynami", kiedy człowiek chciałby legalnie obejrzeć film, a musi na niego czekać w nieskończoność?
No ale jeśli chodzi o film, to obsada niezła (Gosling, Cooper, Mendes, Byrne) i fabuła też niczego sobie. Mamy tu rodzinne problemy, rozterki młodego ojca, wybory i ich konsekwencje i całą masę innych, psychologicznych zagrań. Opinie są różne, dużo negatywów, ale dopóki nie obejrzę sama - nie przekonam się, a wolę sama osądzić, czy to film w moim guście.
Niech będzie tylko pięć filmów. Tak, wiem o Wielkim Gatsbym i o Człowieku ze Stali, Iron Manie i o nowym Star Treku też wiem, tak samo jak o tych akcjach w Białym Domu, wielkich robotach, potworach i całej reszcie atakujących nas obrazach. Zapewne wszystkie je obejrzę prędzej czy później, nie są jednak moimi "must see".
Jak tak teraz patrzę to wyszło na to, że lecę na epickie akcje w post-apokaliptycznym świecie, filmy dla nastolatków i Ryana Goslinga. No niech będzie.
A Wy na co filmowego w tym roku czekacie?