­

BAM - Bloggers and Authors Meet Up {relacja}

Moje pierwsze spotkanie blogerów już za mną. Pojechałam na BAM z drobną obawą, że się tam nie odnajdę, że przecież nie mam hiperpopularneg...

Moje pierwsze spotkanie blogerów już za mną. Pojechałam na BAM z drobną obawą, że się tam nie odnajdę, że przecież nie mam hiperpopularnego bloga, że nikogo nie znam. Wszystkie te myśli poszły jednak w odstawkę, kiedy na ulicy Korfantego w Katowicach spotkałam się z Aliną (www.designyourlife.pl) i Justyną (www.happyholic.pl). 



Zaczęło się pozytywnie - nie zauważyłyśmy tabliczki informującej o zmianie miejsca odjazdu busa - na szczęście jakiś nachalny pan ze sklepu z oknami (?) dopytując nas o to, co robimy uświadomił nas, że odjazdy są gdzieś indziej. Jak.już ruszyłyśmy, było z górki - wiadomo, że relacje najlepiej nawiązuje się w drodze ;)

Na dworcu autobusowym napotkałyśmy kolejny opór. Że ja nie obejrzałam filmiku Aliny, w którym zdradza, że nie ma orientacji w terenie! ("Ostatnio szłam na ruchome schody... o na tamte!" - po przejściu w górę i zapytaniu o drodzę - "No tak, już pamiętam, to były jednak te w dół"). Nie narzekam jednak na to bo ani moja, ani Justyny orientacja lepsza nie była (wspominałam już kiedyś, że blondynka to stan umysłu,a nie kolor włosów?). 
Pani tłumacząca nam jakim tramwajem musimy podjechać, żeby przesiąść się na inny tramwaj, też nas nie pocieszyła - "Krakowiacy też się nie znają na komunikacji miejskiej w Krakowie!". Z pomocą przyszła nam jednak Kamila (www.pannamiijejzabawki.blogspot.com), bo wiadomo że my - blogerki - nawet w podróży podłączone jesteśmy nieprzerwanie do internetów. Tak więc dogadane na facebooku (już jadąc oczywiście tramwajem) panicznie dzwoniłyśmy na podany numer telefonu (Kamila jako mistrzyni dramatyzmu zostawiła nam zachęcającą wiadomość "dzwońcie od mnie szybko!" - no przecież się wtedy nie zestresowałyśmy, no nie? Gdzieżby znowu!). Kolejna zachęcająca wiadomość - dziewczyny już pojechały, a kolejny tramwaj za 15 minut. No trudno. Musiałyśmy sobie jakoś poradzić.
Dojechałyśmy w końcu, z GPSem trafiłyśmy do Hotelu City Sm i oczywiście byłyśmy spóźnione. 
Wiecie, tak naprawdę my - śląskie blogerki - chciałyśmy wejść z impetem gwiazd szołbiznesu, spóźnione divy i takie tam. Dlatego też cichym, pospiesznym krokiem i lekko przykurczone pognałyśmy na wolne miejsca, żeby się nie rzucać w oczy. 



No i BAM w pełnej krasie. Były dwa szkolenia: "Social media a blogowanie. Ciekawe przypadki i najlepsze praktyki." Michała Sławińskiego i "Mechanizmy tworzenia" Tomka Biskupa. Mnie osobiście drugie szkolenie przypadło bardziej do gustu. Pewnie dlatego, że o social medial się już naczytałam mnóstwo i w sumie nic nowego się nie dowiedziałam. Z kolei drugie szkolenie - kreatywne - pobudzało do myślenia. Tomek Biskup pokazał nam fajne mechanizmy myślowe, zachęcał nas do wykorzystywania naszej kreatywności i poczucia humoru. Było nieźle, śmiesznie i przyjemnie. 
Była też kawa - wypalana super specjalnymi metodami, których wam niestety nie przytoczę, bo totalnie nie zapamiętałam. Wiem jednak tyle, że to była super ekstra wyjątkowa metoda, w którą właściciele Palarni Kawy "Kelleran" wkładają całe swoje serce. Nie przepadam jednak za kawą (poza inką, ale to przecież nie jest kawa), więc nie będę mówić czy mi smakowała. 

Był też networking, czyli ogólnie gadu gadu wśród blogerów. Fajnie było poznać te wszystkie inspirujące osoby, które do tej pory się tylko czytało. 
Miło było m.in. być wyściskaną przed Nadinę, zobaczyć Krufcię (kaj ona te włosy zgubiła!), poznać dziewczyny, z którymi będziemy pracować nad "Zmianą" - nowym, internetowym magazynem, zobaczyć śliczną córkę Edyty (no i poznać samą Edytę - sprawczynię całego tego wydarzenia!), przekonać się, że Optymistyczna Mama jest na maxa optymistyczna, a Basia ze Słonecznego Patrolu Balkonu promienieje tak, że nie dziwię się, że jej roślinki rosną na tym balkonie. Fajnie było poznać też osoby, których do tej pory nie czytałam, ale już wiem, że czytać będę! 
Strasznie żałuję, że musiałam bardzo szybko wyjść (wiecie - obowiązki, obowiązki... jesteśmy z Don Filipkiem na ogół nierozłączni, więc dłuższe przebywanie z dala od siebie nie wychodzi nam na zdrowie). Wiem, że później było tylko fajniej, ale - odbiję to sobie na wiosnę! :) A jakże! 

Czy czegoś mi brakowało? 
Czasu - ale tego mojego, ograniczonego... Nie miałam szansy wszystkich poznać i trochę mi z tego powodu przykro. A chciałoby się gadać i gadać, i gadać jeszcze dużo dłużej. 

Mam nadzieję, że przed nami jeszcze wiele inspirujących spotkań! 
Jak tylko pojawią się kolejne recenzje, to je tutaj podlinkuję, żebyście mieli lepsze spojrzenie na całą akcję. Edycie dziękuję za świetne wydarzenie! Fajnie było przenieść nasze blogowe światy do wspólnej rzeczywistości!  


Mogą Ci się spodobać: