­

Witaj Nowy Roku!

Hellou! Witajcie w Nowym Roku!  Jak Wam minął Sylwester? I jak plany noworoczne? Ja wróciłam w końcu do swojego komputera, wi...



Hellou!
Witajcie w Nowym Roku! 

Jak Wam minął Sylwester? I jak plany noworoczne?

Ja wróciłam w końcu do swojego komputera, więc mogę swobodnie blogować, co niezmiernie mnie cieszy. Z nadejściem końca 2012 roku w mojej głowie zaczęły rodzić się plany i pomysły, które po raz pierwszy w życiu zaczęłam skrupulatnie notować (odkąd noszę w torebce zeszyt do notatek wszelkich, jest mi o wiele łatwiej ogarniać własną rzeczywistość), wiele z nich dotyczy bloga i rzeczy z nim związanych, więc jestem dobrej myśli, że rok 2013 będzie rokiem przełomowym! 

Nie mam zwyczaju formułowania żadnych „noworocznych postanowień”, bo wychodzę z założenia, że zmian w życiu powinno się dokonywać na każdym etapie roku i powinny być raczej przemyślane, dobrze zaplanowane i rozsądne. To nie mogą być chwilowe zachcianki.
Dlatego też trochę zdziwił mnie mój zapał do zaplanowania sobie kilku najważniejszych celów do osiągnięcia w 2013 roku. W okresie świątecznym wstawałam o 6 rano i zawzięcie notowałam swoje myśli, żeby wygenerować z nich najistotniejsze punkty.
Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma z nich:

















  1.       Nauczyć się dobrze organizować i planować swój czas i swoje przedsięwzięcia – nie wiem, czy Wam też się to zdarza, ale ja nieustannie mam wrażenie, że czas przecieka mi między palcami, a rzeczy do zrobienia wciąż są przeze mnie nie tknięte. Zadań przybywa, czas upływa, a ja jestem regularnie w proszku, a nadmiar presji frustruje mnie doszczętnie.  Kiedy pojawi się w naszym domu dziecko, rozpadnę się chyba na części, jeśli nie zorganizuję swojego życia, dlatego też postanowiłam, że tym razem w końcu osiągnę sukces i zacznę rozmyślnie planować i zarządzać swoimi czasem.  
- kalendarz – chcę zacząć skrupulatnie z niego korzystać, bo do tej pory udawało mi się to maksymalnie przez miesiąc, potem moje chęci znikały. Wpisałam już wiele ważnych wydarzeń do niego, zaczęłam uzupełniać rubryczki ze swoimi stałymi spotkaniami i pozostało mi jeszcze zsynchronizowanie go z miejskim kalendarzem wydarzeń, żeby w razie chęci móc w końcu zaplanować „wyjście w miasto”.  Jestem dobrej myśli, że tym razem mi się uda wytrwać cały rok.  
- notatnik – zaczęłam już jakiś czas temu prowadzić zeszyt, w którym zapisuje wszystkie inspiracje, pomysły, myśli, wydarzenia i notatki z ważniejszych spotkań. W końcu mam wszystko w jednym miejscu i zamierzam dbać o to, żeby taki notes funkcjonował już zawsze w moim życiu.
- Remember The Milk – spotkałam się z całą masą pozytywnych opinii na temat tej aplikacji, dlatego też postanowiłam, że i ja zacznę z niej korzystać, zwłaszcza że już sam fakt mojego zamiłowania do „gadżetów” będzie mnie mobilizował do korzystania z niego. Jeśli ten program ma mi pomóc w zarządzaniu moimi zadaniami, to jestem gotowa wprowadzić go do swojego życia. 

2.       Doprowadzić swój dom do porządku, używalności, przytulności i dobrych warunków – wiem, że ostatnimi czasy zwątpiłam już w sens bytowania w naszym domu, ale ostatnie dwa tygodnie dodały mi energii i zapału do wprowadzania zmian również w kwestii naszego mieszkania. Postanowiłam się nie poddawać, chociaż już w dniu kiedy postanowiłam zacząć wprowadzać pewne zmiany piec się zbuntował i musiałam działać w piekielnym zimnie. Ale nie zdemobilizowało mnie to. Wręcz przeciwnie.
Jeśli chcę zorganizować swoje życie przed pojawieniem się potomka muszę również zorganizować swój dom. Nie lubię chaosu, mimo że jestem bałaganiarą. Mam w planach wypracować sobie w tym roku nawyk regularnego sprzątania i ogarniania domu. Nie jestem robotem, ale chciałabym jednak żeby utrzymywanie porządku było dla mnie czymś bardziej naturalnym niż do tej pory (yeah, nauczyć bałaganiarza dbania o dom – wiem, walczę o cud!).
Ponadto zaplanowałam już pewne najpotrzebniejsze zakupy, których zawsze sobie odmawiałam, ale w tym roku chcę żeby nasz dom stał się miejscem przytulnym i przyjemnym do spędzania czasu, dlatego chcę w niego zainwestować. Zwłaszcza w rzeczy, które ułatwią mi potem życie z dzieckiem.
  
3.       Zainwestować w siebie i swój rozwój – pora w końcu postawić na siebie, bo jestem swoją najlepszą walutą. I nie jest to żaden objaw egocentryzmu. Wiem, że w mojej pracy z ludźmi może to być odbierane negatywnie, bo przecież staramy się inwestować w ludzi, ale zakładam, że jeśli w końcu rozwinę siebie i pewne aspekty w swoim życiu, będę efektywniejsza w swojej dotychczasowej pracy. Potrzebuję zmian, dlatego uważam, że to będzie najlepszy czas na to, żeby rozpocząć proces ich przechodzenia. W każdym aspekcie.
Przede wszystkim chciałabym rozwinąć kilka swoich zainteresowań, z którymi wiąże się moja dalsza praca:
- grafika – jestem samoukiem w kwestii grafiki komputerowej i wszystkiego uczyłam się sama i od podstaw, ale wiem, że mogę więcej. Nie wiem, czy będzie się to wiązało z podjęciem jakiegoś kursu szkoleniowego, czy po prostu rozplanuję sobie w czasie własne etapy rozwoju umiejętności, ale wiem, że na pewno chcę wejść poziom wyżej w tej kwestii i zacząć robić lepsze rzeczy.
- język angielski – mój angielski jest na średniawym poziomie. Dogadać się dogadam, ale szału nie ma, więc chciałabym żeby coś w tej kwestii się poprawiło, zwłaszcza że często mamy gości zza granicy, z którymi dogadać się jakoś trzeba.
-  fotografia – kolejna dziedzina, w której jestem totalnym samoukiem. Zaczynam poważnie myśleć o kursie fotografii, może jakimś studium, czymś co pomogłoby mi się rozwinąć w pasji, którą uwielbiam, a której ciągle mi mało i mało, ciągle chciałabym potrafić więcej. Dlatego mam nadzieję, że w tym roku w końcu uda mi się osiągnąć ten cel.


To tylko 3 główne założenia z kilku, które zaplanowałam na ten rok. Nie ukrywam, że zmobilizowały mnie w ostatnich kilku miesiącach wpisy Aliny z DesignYourLife i Edyty z Life Skills Academy. Pochłaniam ich wpisy taśmowo, nie mogę się oderwać i zaczynam wierzyć w to, że i mnie uda się zorganizować wszystko porządnie w życiu. Dziewczyny zainspirowały mnie do wzięcia się w garść i zabrania się w końcu za rzeczy, które odkładałam całe życie.
Zrobiłam również pewne blogowe plany na ten rok, ale o nich w innym poście ;)

Wierzę w to, że ten rok będzie przełomowy. Nie tylko ze względu na plan, jaki sobie zrobiłam, ale myślę że wszystko tym roku przyniesie przełom! Jestem naprawdę bardzo dobrej myśli i pełna zapału do działań!

A jak tam Wasze plany noworoczne?
Planujecie każdy miesiąc, czy raczej pędzicie w rytmie „carpe diem”?

Mogą Ci się spodobać: