­

Hummus

Mówiłam, że nadejdzie czas kulinarny na blogu. Szalenie lubię gotować i przygotowywać przeróżne potrawy. Uwielbiam też patrzeć na jedzących...

Mówiłam, że nadejdzie czas kulinarny na blogu. Szalenie lubię gotować i przygotowywać przeróżne potrawy. Uwielbiam też patrzeć na jedzących ludzi, bo nic tak nie rozpala mojego serca, jak najedzeni bliscy. 

Hummus pierwszy raz jadłam dwa lata temu, kiedy byliśmy na wakacjach u znajomych.Byli oni wtedy świeżo po wyprawie do Izraela skąd zaczerpnęli przepis i zaczęli przygotowywać hummus w domu. Nie zapomnę tych pysznych śniadań, kiedy zajadaliśmy się chlebem maczanym w tej pysznej, cieciorkowej paście! 
Z racji, że mój mąż umilił mi życie w Walentynki, sprawiając mi wszystko-robiącego robota, postanowiłam w końcu sprawić sobie sama hummus, bo smak na niego miałam już z kilkanaście miesięcy! 



HUMMUS

Składniki: 


  • 1 puszka ciecierzycy (400 g)
  • 1 ząbek czosnku
  • 3 łyżki sezamowej pasty tahini (można kupić w sklepie ze zdrową żywnością lub zrobić samemu)
  • wyciśnięty sok z 1 cytryny
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • szczypta soli i  pieprzu (do smaku)


Przygotowanie: 

Pasta tahini: na suchej patelni prażymy ziarna sezamu (ok. 5 - 6 łyżek), żeby lekko zbrązowiały. Ostudzone wrzucamy do blendera i miksujemy, dodając 1  łyżkę oliwy z oliwek.  

Hummus: Odsączamy ciecierzycę, łączymy z pozostałymi składnikami i miksujemy blenderem na gładką masę. Jeśli chcemy, aby pasta była rzadsza - dodajemy więcej oliwy, soku z cytryny albo wody spod ciecierzycy. 
Przechowujemy w lodówce. Możemy z wierzchu polać oliwą z oliwek, aby hummus nam się nie zsechł. 


Ja oszalałam na jego punkcie, ale ostrzegam, że jeśli ktoś nie jest fanem roślin strączkowych i nie lubi nadawanej przez nie potrawom gęstości, nie będzie pewnie zachwycony. Ja uwielbiam wszelkie pasty do chleba, więc hummus wpisuje się jak najbardziej w moje preferencje. Dodatkowo jest zdrowy, zawiera białko, żelazo, fosfor, potas, błonnik i witaminę B. Jeśli zamiast puszki konserwowej cieciorki użyjemy suchej, którą sami ugotujemy (choć nie ukrywam, że długość procesu namaczania, a potem gotowania mnie skutecznie odstrasza) to będziemy już mieli samo zdrowie na talerzu. 

Smacznego!

Mogą Ci się spodobać: