Jesteśmy już we trójkę! + peany na cześć mego Męża

Nareszcie podłączona do internetu mogę dumnie napisać: Jesteśmy rodzicami!  Don Filipko postanowił jednak obchodzi ć Dzień Dziecka razem z...

Nareszcie podłączona do internetu mogę dumnie napisać: Jesteśmy rodzicami! 

Don Filipko postanowił jednak obchodzić Dzień Dziecka razem ze swoimi urodzinami i przyszedł na świat tuż przed północą. Pięćdziesiątsześć centymetrów i trzy-i-pół kilograma szczęścia!

Nie mam zamiaru pisać o ośmiogodzinnym porodzie, czy było łatwo, czy nie. Chociaż mogę powiedzieć otwarcie, że skurcze krzyżowe to zło. Oj wielkie zło! Ale za to finał całego zajścia - niewyobrażalnie piękny! Kiedy sobie dzisiaj o tym myślę, to łzy mi do oczu napływają ze wzruszenia. W jednej chwili byliśmy ja i mój mąż, a w drugiej pojawił się Potomek. Nigdy nie zapomnę spojrzenia K. w tym jednym, wyjątkowym momencie. Myślę, że to była najpiękniejsza chwila naszego małżeństwa, taka której nigdy nie zapomnimy i jeszcze wiele razy będziemy do niej wracać. 



Z resztą - mój K. to Superbohater! Gdyby nie on, pewnie padłabym w połowie porodu. Oddychał ze mną, podnosił mnie, wspierał, nawet ze mną tańczył na porodówce i znosił wiszenie na nim podczas każdego kolejnego skurczu, trzymał za rękę, głaskał po głowie i szeptał do ucha dobre rzeczy. Zawsze powtarzam, że "Mój Mąż jest doskonały", ale teraz będę to mówić jeszcze częściej! 
Ponadto okazało się, że K. jest też niczym Perfekcyjna Pani Domu! Podczas naszego pobytu w szpitalu wysprzątał praktycznie cały dom (ja ciągle narzekam, że to za dużo do ogarnięcia, a jemu zajęło to 3 dni!), a odkąd wróciliśmy do siebie: sprząta, gotuje, przewija Syna, karmi go i opiekuje się nim luksusowo, a nawet zaczął piec ciasta! 

Nie mogę się napatrzeć na tych Moich Mężczyzn! Serce mi rośnie i wzruszam się za każdym razem, kiedy na nich spoglądam. Kiedy K. śpiewa kołysanki albo kiedy rozmawia z Potomnym - uśmiecham się sama do siebie. 

Tak padliśmy z Synem spać po powrocie do domu.
Cieszę się, że jesteśmy w domu. Szpital działał na mnie depresyjnie do potęgi, trzeciego dnia po porodzie dopadł mnie nawet baby blues (choć w sumie początek miał chyba dzień wcześniej, wieczorem, kiedy po raz pierwszy zawiozłam Potomka na oddział noworodków na dokarmienie, bo biedny był niedojedzony - wiecie, te myśli: "jestem złą matką, nie umiem wykarmić własnego dziecka" mnie dopadły). Kiedy usłyszałam koszmarną wieść, że musimy zosta dłużej w szpitalu ze względu na żółtaczkę po prostu się rozsypałam i cały dzień przepłakałam. Przywieziono mi koszmarną lampę i kazano trzymać pod nią Syna. Makabra jakich mało, dla mnie nie do zniesienia. Wieczorem, kiedy nie mogłam go już uspokoić kazałam położnej go zabrać do nich na oddział. Miał się naświetlać do 3 nad ranem, ale przywieziono mi go z powrotem po 23 z informacją, że nie mogą go uspokoić i pani doktor zaleciła skrócenie tej katorgi. U mnie przespał spokojnie całą noc. 

Don Filipko jest kochanym dzieckiem. Daje nam się wyspać w nocy (jedna pobudka maksymalnie!), za dnia daje nam sporo swobody, nie marudzi bez powodu, a poza tym jest najpiękniejszy pod słońcem. Pyza z niego przesłodka, taka w sam raz do schrupania! Będziecie mnie jeszcze nienawidzić jak się rozhulam tutaj z zachwytem nad Synem! :) 

Prawie wszystko jest idealnie, nie grają u nas tylko dwie rzeczy: moje cycki i potworne wzdęcia u Syna. Jeśli chodzi o piersi to jeszcze dwa dni temu były twarde, nabrzmiałe i kapało z nich mleko, a mimo to Don Filipko się nie najadał. Dziś już nie ma śladu po twardościach i Don Filipko też nie dojada. Musiałam wyciągnąć z szafy mleko od Maryś i praktycznie po każdym karmieniu dawać butlę,bo inaczej musiałabym trzymać Syna 24h na cyckach. Jeśli ktoś się zna na rzeczy to może mi coś doradzić. Wolałabym się trzymać z dala od mleka modyfikowanego, bo moim zdaniem to z jego powodu Don Filipko ma te okrutne wzdęcia, a poza tym koniec końców wylądowaliśmy na mleku hipoalergicznym ze względu na to, że ja za młodu byłam potwornie uczulona na krowie mleko. Nic fajnego. 
Dziecko mi się pręży i płacze, i cierpi ewidentnie, a ja nie mam pomysłu co z tym zrobić, bo jak odstawię MM to najada się na 15 minut i wygląda to mniej więcej tak: 1h karmienia - 5-20 minut snu - płacz przy próbie położenia w łóżeczku i machanie buźką w stylu "daj cyca!" - 1h karmienia - 5-20 minut snu - itd. Błędne koło. Zwłaszcza że po kilku godzinach płacz był już stały, bo piersi wydojone... Więc chętnie przyjmę dobre rady. 

Zaczynam się też powoli organizować się na nowo. Mam nadzieję, że długo mi to nie zajmie. Jestem dobrej myśli co do wszystkiego :)



Mogą Ci się spodobać:

41 komentarze

  1. Mam tak ostatnio, że placzliwa jestem mocno ale wiesz, wzruszyłam się. Strasznie się cieszę że wszystko cudownie, mimo że znam Cię stąd i z przenoszenia bloga na swoje, to jesteś mi bliska i często myślałam o Tobie kiedy dłużej Cię nie było w sieci. I miałam przeczucie że to 1 czerwca będzie TEN dzień.
    Jesteś wspaniała! Filipku, witaj na świecie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysia, Angelika plakalam jak bobr ze wzruszenia czytajac ten post :) !!!! Brak mi slow tak sie ciesze Twoim szczesciemm :)

      Usuń
    2. Ach, dzięki dziewczyny! ♥
      ściskam! ♥♥♥

      Usuń
  2. Moja kochana! Może zacznę od tego, że napisałam do Ciebie prywatną wiadomość na facebooku, zajrzyj do folderu "inne" w wolnej chwili :) Brakowało tu Ciebie, bardzo, zaglądałam kilka razy dziennie, bezczelnie inwigilowałam Twój prywatny profil na facebooku czekając na jakąś wiadomość dotyczącą małego Filipka, a gdy się pojawiła, to szczerzyłam się do monitora chyba z godzinę (a może dłużej?).
    Ja, niestety, nic Ci nie doradzę, ale trzymam kciuki i bardzo się cieszę! I zazdroszczę tak cudownego Mężczyzny u boku - oby i Młodszy w przyszłości tak opiekował się swoją Ukochaną :)

    Dużo ciepła dla Was :* myślę o Was często i czekam na kolejne wiadomości, zdjęcia, skrawki z Waszej codzienności! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, ależ mi się ciepło na serduchu zrobiło, gdy zobaczyłam Twojego nowego posta!
    Życzę Wam wszystkiego dobrego, i dużo, dużo miłości. Serio, aż się wzruszyłam gdy czytałam co pisałaś o swoich mężczyznach :) W niczym Ci nie doradzę ani nie pomogę, bo połowa rzeczy o których pisałaś jest dla mnie czystą abstrakcją - ale zrobię to co mogę, czyli: przesyłam ogrom pozytywnych myśli w Waszą stronę. Aby Wam było w trójkę jak najlepiej, a Filipkowi minęły kłopoty z brzuszkiem. Wszystkiego dobrego :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ślicznosci małe :) a co do piersi i karmienia... widać że mało mleczka mu jest. na razie może podawaj mm i pilnuj swojej diety, a mleko zmień może na inne. i na brzuszku kładz, pomaga to na wzdęcia trzymam mocno kciuki by się unormowało

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj... Ten sam koszmar co u Nas - żółtaczka i lampy... Ale ważne, że już wszystko dobrze.

    Co do karmienia to powiem Ci szczerze, że ja akurat tego problemu nie miałam, ale siostra tak. Ona stymulowała piersi do produkcji mleka odciągaczami, żeby je nieco "oszukać" by produkowały więcej i to działało. Przy okazji miała mleko w pojemniku (może stać 12 h w temperaturze pokojowej) w razie jakby się kąpała czy wyszła gdzieś, aby ktoś mógł mleko Dziecku podać.
    Polecają te odciągacze bo one jakoś masują tak, że produkuje się więcej mleka.
    Jak za mało się "produkuje mleka" to też można na 24h się "poświęcić" i mieć przy cycu jak najczęściej, potem automatycznie będzie więcej mleka i karmienie co jakieś 2-3 h. No, ale to trzeba by się "poświęcić" i spróbować. Jak nie to to odciągacz. :)

    Bardzo wzruszam się na samą myśl o porodzie do dzisiaj. Coś w Nas zostaje... Nie wiem co to jest, ale chyba do końca życia na samą myśl tak będzie.
    I też czułam od początku jak pisałaś o przedłużaniu się terminu, że to będzie 1 czerwiec :D

    OdpowiedzUsuń
  6. PS. Acha i tak sobie przypominam, że też często Max chciał do mnie i tak machał rękami w stylu, że do cyca, a jak już go wzięłam to okazywało się bardzo często, że on lubił sobie ot tak "pociumkać" trochę popić trochę pospać, ale to jest w jego wykonaniu takie pierwsze przytulenie. Więc może też Filipko chce z Tobą spędzać jak najwięcej czasu :) I może to być długo cały czas, mój Mały był ogromnym przytulasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No Filipko zdecydowanie jest za tym, żeby się ciumkac, przytula i spac ze mną ^^ mały terrorysta z niego w tej kwestii ^^

      Usuń
  7. Gratuluję! Przyznaję, że czekałam z niecierpliwością na zdjęcia i jestem zachwycona. Gdybym mieszkała obok Was, od razu zaprosiłabym na spacer :)

    Kilka słów ode mnie:
    1) Suszarka. Wzdęcia i ból brzuszka mija (nie wiem dlaczego - to chyba dźwięki). Na początku stosowałam prawdziwą, po pewnym czasie uznałam to za stratę energii i włączałam youtube (hair dryer sound). Działało jak magiczna różdżka :)
    2) Zero stresu. Jak najczęsicej podawaj maluszkowi pierś - wtedy stymuluje się wydzielanie mleka. Relaksuj się przy karmieniu i nie panikuj gdy będzie trzeba podac mleko modyfikowane. Są różne rodzaje (my polubiłyśmy Hipp, ale inne na szczęście tez było dobre). Jeśli widzisz reakcje Filipka - dopasuj inne, ale absolutnie się tym nie stresuj :) Te mleka są dla dzidziusiów, więc MAJĄ być dobre :) Mleka modyfikowane nie powinny zawierać laktozy - mleko krowie wprowadzisz pewnie dopiero po roku i wtedy sprawdzisz, czy Filipek jest uczulony. Ale nie zakładaj, że jest! :)
    3)Filip jest piękny. Kiedy właśnie teraz widzę moją Hanię, która zaczyna chodzić, ma własne zdanie na temat zakładania pieluchy i chowa się pod kocykiem myśląc, że ja jej nie widzę - nie wierzę, że kiedyś była tak maleńka :) Cudowny czas przed Wami!
    4)Rób zdjęcia - też sobie i Filipkowi - ja mam ich tak mało!



    :) Przesyłam uśmiechy!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się kiedyś wybierzemy do Krakowa to możemy pofrunąc na spacer ;) hehe ;) Daleko w sumie nie mamy :D

      Suszarka przydatna! Zdecydowanie :)
      A co do mleka - niestety mleka modyfikowane są na bazie białek mleka krowiego ;] Po zwykłym nam Mały wymiotował. DOpiero wersja mleka hipoalergiczna mu przestała szkodzic.

      A co do zdjęc - to zazwyczaj ja jestem za obiektywem, więc strasznie ciężko u mnie ze zdjęciami własnymi :P Podejrzewam, że mój Mąż za to będzie w takie obfitował xD

      Usuń
    2. Są na bazie, ale to nie to samo co krowie, więc nie warto się bać ;)
      Tak.. mój M. ma tyle pięknych zdjęć... ;)

      Usuń
    3. Podpisuje się w 100 % pod podpowiedziami Edyty, a pisząc ten komentarz w tle jest wlączona suszarka do włosów :) idealne na kolki które są tak częste u chłopców. A żeby tych kolek jednak było jak najmniej - duuuużo spokoju. Mama spokojna=dziecko spokojne:)
      Pamiętaj,że jesteś najlepszą mamą dla Filipka jaką możesz być.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  8. Serdeczne gratulacje! jestem pełna podziwu dla Ciebie, no i dla Twojego wspierającego męża. Filipek jest przecudny, mam nadzieję, że szybko przejdą mu dolegliwości.
    Fajnie, że już jesteś, brakowało tu Ciebie. Codziennie sprawdzałam czy są już jakieś wiadomości.
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratuluję i niech wszyscy faceci biorą przykład z twojego męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba muszę wysłać mojego P. do Kamila na szkołę ;) Bo nie potrafi nawet po sobie posprzątać ;) ech.

      Usuń
  10. Dużo szczęścia tej wspaniałej rodzinie życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Serdecznie Wam gratuluję! Filipko jest przecudny :) Z niecierpliwością czekałam na dobre wieści, a Twój wpis jest piękny i wzruszający, aż coś ściska za serducho. Bardzo się cieszę razem z Wami i życzę Wam wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wzruszyłaś mnie tym wpisem!
    Wszystkiego dobrego Wam życzę, tak po prostu. Żeby się układało i żeby mały rósł jak na drożdżach i dalej był taki kochany :))))

    OdpowiedzUsuń
  13. Niesamowity wpis, niesamowicie rozpromienił mój poranek! Takich mężczyzn tylko pozazdrościć - zachowanie męża przed, w trakcie i po porodzie - godne naśladowania! A Don Filipko jest przeuroczy, mam nadzieję, że trudności z karmieniem szybko przeminą i znajdziecie na nie jakiś sposób :) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczności!! ;))
    Też już chcę mieć Antoniego całego i zdrowego!

    OdpowiedzUsuń
  15. gratuluję, piękny synek:)

    OdpowiedzUsuń
  16. gratuluję, czekałam na ten wpis! :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Najpiękniejszy wpis jaki kiedykolwiek czytałam, będziesz mi teraz co najmniej do końca dnia po myślach chodzić.
    Pozdrawiam gorąco!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Na mleku się nie znam, wiem tylko, że krowie jest złe dla każdego człowieka. Zupełnie inna ilość białka, hormonów.Cielaczek w 2 czy 3 lata musi osiągnąć kilkaset kilo, człowiek jedynie kilkadziesiąt, w czasie minimum 5x dłuższym :) Krowie mleko jest dla cieląt i nie powinno być głównym pokarmem ludzi, takze intuicja świetnie Ci podpowiada! :)
    Szczere, ogromne gratulacje! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jest cudowny!
    Życzę szczęścia całej trójce! :) Jesteście wspaniałą rodziną.
    I wracaj tu szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Gratulacje!!!!Sama niedawno przez to wszystko przechodziłam:):):)a teraz nie wyobrazam sobie zycia bez mojej córeczki:):):)ściskam!:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje! śliczny chłopaczek, ach! :))) przyznam, że codziennie 'wypatrywałam' Małego :) duuużo szczęścia dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo Wam gratuluję, a Tobie w szczególności cudownego męża! Taki facet to skarb, sama mam podobnie oddanego, chociaż Twój jeszcze w bonusie sprząta i gotuje, mój takich cudów nie uskutecznia :D Synuś wykapana mama, widać na pierwszy rzut oka, więc nie wyprzesz się :P a jeśli chodzi o wzdęcia i cycki i cały ten cyrk.. hym, sposób na rozdmuchanie laktacji... masz może laktator? ściągnij mleko na próbę i zobacz, ile tego masz. laktatory można też wypożyczać ze szpitala na doby. Jeśli okaże się, że pokarmu jest mało, można rozdmuchać laktację metodą 3-5-7, czyli ściągasz 3 minuty z jednej, potem 3 z drugiej, potem 5 i tak dalej... u mnie zadziałało bardzo dobrze, hinta dostałam od pani z poradni laktacyjnej. niestety, ogólnie produkcja szybko mi zmalała, bo syn był wcześniakiem urodzonym przez cc i nie chciał ssać (to najlepsze pobudzanie laktacji!), ale u Ciebie może być dużo lepiej! nie poddawaj się, trzymam kciuki. Jeśli mleka masz dużo, to pewnie po prostu dzieciątko płacze, bo sobie z mamy zrobiło smoczek, to normalne w tym wieku :D. W przypadku faktycznych wzdęć przy mleku modyfikowanym rozwiązań jest cała masa... najprostsze: zmiana mleka na takie ze zmniejszoną zawartością laktozy (u nas to był Bebilon Comfort) lub – jeśli nie chcesz krowiego – to faktycznie preparat zastępczy, np. Nutramigen (który jest ohydny w smaku i cuchnie i kupuje się go tanio na receptę). a jak wszystko nie pomoże, to jest cała lista usprawnień: kropelki Delicol (jak pomogą, znaczy że występuje nietolerancja laktozy), odgazowywacze typu infacol, esputicon, espimusan itd. itd. itd... Ale jak przesypiacie noce, to Wasz syn jest nieziemski, raczej nie jest głodny i nie dzieje się nic strasznego. Cud jakiś :D powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  23. ogromne gratulacje! masz pięknego synka :) mi również zakręciła się łezka w oku podczas czytania, cudnie napisane :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiszenie na piersi znam z autopsji. My tak miałyśmy przez... 1,5 miesiąca chyba. 24h na dobę- w nocy też spała z nami i jadła co 2 godziny. Byłam wykończona i sama cały dzień w domu- mąż w pracy a wieczorem na budowie, ale to samo przeszło. Teraz sama nie wiem jak dałam radę ale cieszę się że dałam i karmiłam 8 miesięcy. Trzeba na pewno dużo pić bo w mleku jest woda. A poza tym jak piszesz że masz takie wsparcie od męża to na pewno dacie radę!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. aha! a na brzuszek mieliśmy Biogaję- drogie ale po miesiącu wszystko się uregulowało i już nigdy nie było kłopotów :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Ogromne gratulacje! Beczę jak nienormalna i nie mogę się ogarnąć... ;] Tak pięknie!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Moje serdeczne gratulacje! To chyba jeden z najpiekniejszych Twych postow. Naprawde sie wzruszylam. Piekny chlopiec :)

    OdpowiedzUsuń
  28. gratuluję szczęśliwa mamo !!! :) ... i może nawet pewnego dnia przestanę się bać TEGO dnia ! :) bardzo, bardzo pozytywny wpis - dzięki za uśmiech, który u mnie wywołałaś :) To, jak? możemy się Ciebie spodziewać teraz częściej, czy wręcz rzadziej, bo masz już w głowie tylko jedno, albo jednego? :)

    OdpowiedzUsuń
  29. U nas też tak bywało. Ja bym trzymała przy cycach ile chce. Przebolejesz parę dni laktacja się rozbuja i będzie super działało. Mleko produkuje się na bieżąco więc nawet jak cycki miękkie to jak synek ssie to się wydziela. Nie wiem jaka pogoda u Was. U nas piekło więc jeśli u Was też to małemu może chcieć się pić więc jak bym przystawiała kiedy tylko On zapragnie. Nie masz za mało mleka to niemożliwe. Nie dokarmiaj mm a wszystko się ureguluje. Dacie radę! Trzymam kciuki! :-)

    OdpowiedzUsuń
  30. WITAJ! Ja tez mialam problem z mleczkiem dla malego, po 6 tygodniach zaczelam mu podawac bebilon(najlepszy ze wzgledu na "dodatki" jak w prawdziwym mleku)dopiero potem ktos mi podpowiedzial aby sprobowala sciagnac mleko po 1h od karmienia - u mnie bylo ledwo 50ml czyli dzidz zjada okolo 60-70ml a potrzebuje 90-120ml co 3h, wiec zaczelam sciagac laktatorem a czasem recznie - po okolo 2 tygodniach doszlam do takiej wprawy ze recznie szlo mi o wiele szybciej, wspomaglam sie tez homeopatia i pilam okolo 3litrow plynow dziennie. Mimo ze po godzinie od karmienia sciagalam nadal okolo 50ml to i tak konczylo sie na dodatkowiej butli 30 ml z czasem 60ml (takie tankowanie do pelna)ale przybajmniej spal dwie godziny i nie plakal z glodu tylko moglismy sie bawic. a w nocy wystarczalo mu tyle ile mialam i nie musielismy dodatkowej butli robic. wzdecia - pamietak ze maluszek z mlekiem je to co ty jadlas trzy - 4 dni wczesniej. ja nie moglam jesc surowych owocow tylko pieczone, gotowane..moja dieta byla dosc uboga przez kilka miesiecy mimo iz wypijalam litry koperku (zaparzalam 1 saszetke w litrze wody i pilam przez prawie pol dnia jako ze nie powinno sie pic wiecej niz dwie dziennie) zero czarnej herbaty czy kawy, mleka tez ograniczlaam teraz mamy 8 miesiecy i jestesmy zdrowi :) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  31. Mały Filipek jest piękny i uroczy, a w przyszłości będzie zapewne mądry i szarmancki. I tego Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wielkie gratulacje, synek podobny do Mamy :) ja też miałam baby blues haha - trwał 10 dni...przeszło, gdy Marek zabrał nas do domu.

    trzymajcie się ciepło!!! i dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  33. brawo Tata :) witaj w klubie :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Wnioskuję, że te przykre przypadłości jakie ma Twój Synek to zwykła kolka która powinna przejść do 3 miesiąca życia i to wcale nie jest spowodowane sposobem karmienia (a przynajmniej u większości dzieci) ponieważ ja np. Synka karmiłam butelką i nigdy nie miał kolki, a Córcię karmiłam piersią do prawie 4,5 miesiąca, a mimo to miała bardzo bolesne kolki, również się prężyła bardzo cierpiała, ale znaleźliśmy sposób :) regularnie podawaliśmy Jej Espumisan w kropelkach, troszkę mocniej masowaliśmy brzuszek, kładliśmy Ją na brzuszku aby mogła wypróżnić gazy, podkurczaliśmy jej obie nóżki czyli kolanka do klatki piersiowej, robiliśmy tzw. rowerek.
    Może to również być spowodowane tym, że po prostu masz nie treściwy pokarm i dla tego trzeba dokarmiać butelką, bo jest zwyczajnie głodny, a przy tym drażliwy, niespokojny i ma problemy ze snem, również ubolewałam nad tym że muszę przejść na mm ale na to niestety nic się nie poradzi i czasem tak jest..
    Osobiście pocieszam się faktem że przynajmniej teraz ani ja ani Córka (bo o Nią najbardziej się rozchodzi) nie jesteśmy ciągle zestresowane faktem że Ona nie jest pojedzona :)..
    Życzę powodzenia i pozdrawiam całą Trójeczkę :)..

    OdpowiedzUsuń